Pomysł "Manufaktura Koloru - Pracownia witrażu" dojrzewał w mojej głowie przez kilka lat, na jakiś czas go odłożyłem na "kiedyś do tego wrócę". "Pierwszy" początek był w roku 2010 albo 2011, kiedy jako psycholog przed dyplomem szukałem pracy. Znalazłem ogłoszenie o pracy dla terapeuty zajęciowego do pracowni witrażu, jako że czasami najpierw zrobię później pomyślę odpowiedziałem... i to był właśnie "pierwszy" początek. Tak naprawdę od zera, bez wiedzy o witrażach, a ze szkłem mając tyle wspólnego co czasami mycie okien. Na początku uczestnicy warsztatów wiedzieli więcej od prowadzącego czyli mnie ;). Później były długie godziny cięcia , cięcia, cięcia i jeszcze więcej cięcia, po to żeby później było jeszcze więcej łamania szkła, nie zawsze zgodnie z zamiarem. szlifowania, mycia, mozolnego oklejania szkła i palców, lutowania i.... nagle pokazywał się kawałek świata zaczarowany barwą i światłem. Projekty i pomysły rosły a nawet zmieniały kształty...a ja zmieniłem ścieżkę zawodową. Zostałem psychologiem pełną gębą, później terapeutą a "kolorowa pracownia" stawała się coraz bardziej wyblakła w mojej głowie, jednak coś nie dawało mi spokoju, może to że niedaleko mojego domu wisi jedna z prac, która kiedyś wyszła mi spod szklarskiego noża, i za każdym razem kiedy przechodziłem obok obiecywałem sobie, że to już za niedługo.
Dla mnie "Manufaktura Koloru - Pracownia witrażu" to rodzaj osobistej arteterapii, złapanie głębokiego oddechu, pochylenie się w skupieniu nad każdym małym fragmentem szkła, który stworzy zaskakującą całość, dla ciebie to może być kawałek własnej "kolorowanki" w życiu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz